Featured Categories

Ujarzmić Jednorożca.

To Tame a Unicorn

Rod C. Wallen.

Tłum. Kris Rozycki

**********

Disclaimer:

Niniejsza praca jest fikcją literacką. Czasoprzestrzeń została w odpowiedni sposób odkształcona na potrzeby niniejszego opowiadania, a wszelkie podobieństwo do osób żywych, czy umarłych jest czysto przypadkowe. Opinie wyrażane w tekście należą do postaci literackich i nie powinny być w żadnym wypadku przypisywane autorowi. Mogłoby to zranić jego wrażliwą duszę..

********

Rozdział I-szy.

– Hi Jo, jak leci ? – Michał położył papiery na biurku dyspozytora i zerknął ciekawym okiem na ekran.

– Nie podglądaj ! – roześmiała się Jo – szef chce z Tobą rozmawiać.

– Oho ! A w jakimże to nastroju jest dzisiaj nasz Number one ?

– W nie najgorszym, ale, ale Mike…. Od kiedy to przeszkadzają Tobie jego humory ? Wszyscy przecież pamiętamy wasze zeszłoroczne spięcie.

– Właśnie z tego powodu. To była niepotrzebna walka kogutów. Nie mam jakoś ochoty na powtórkę z rozrywki.

– Całe szczęście żeście się wzajemnie nie zadziobali. Idź już lepiej do niego, bo czeka na ciebie już chwilę.

– Idę, idę…

Pokój głównego menadżera  “Operacji Północ” przylegał bezpośrednio do dyspozytorni. Zajrzał do środka uchylając nieznacznie drzwi.

Bruce Whitcomb rozmawiał z kimś przez telefon, Był to wysoki mężczyzna po 60-ce, o majestatycznym wyglądzie, któremu dodatkowej powagi dodawała wypielęgnowana starannie srebrna broda a’la Kenny Rogers.  Spojrzał na niego w zamyśleniu zapraszając jednocześnie gestem ręki do środka. Wskazał przy tym na krzesło. Michał przywitał się krótko z tym nadzwyczaj interesującym mężczyzną, którego doświadczenie życiowe bardzo cenił, ale z którym nierzadko przychodziło mu się spierać. Usiadł naprzeciwko szefa. Bruce skończył właśnie rozmowę i przeniósł badawczy wzrok na gościa. Michał spokojnie zniósł jego intensywne spojrzenie. W ich nierównych relacjach, działały pewne antagonistyczne siły. Dwa męskie ego w akcji. Przewaga była oczywiście po stronie tamtego.

Bruce mógł o sobie powiedzieć: I am North. Michał nigdy by nie odważył się tak o sobie nawet pomyśleć.

– Witaj Michał, słyszałem , że nie za bardzo się palisz na tegoroczny sezon lodowy ?

– To prawda Bruce, ale znasz mnie przecież. Jeżdżę tam nie tylko dla pieniędzy, więc kto wie ?

– Rozumiem, zdajesz sobie jednak sprawę, że podpisaliśmy kontrakt na kilka lat i musimy go wypełnić. Wiem, że wszyscy są ostatnio niezadowoleni, ale przecież wiesz jak jest. I tak płacimy najlepiej.

– Wiem, wiem, tylko istnieją granice tego bullshit-u Bruce. To naprawdę przestaje być zabawne, kiedy zaczynasz liczyć na szczęście. Ryzyko wpadki jest ogromne. To się kiedyś może źle skończyć. Dla nas wszystkich. 

– Zgadzam się z Tobą niestety, ale niewiele możemy tu zrobić. Wszyscy szukają oszczędności, przejdźmy zatem do rzeczy. Wyraziłem zgodę na przyjęcie ’rookie’, którego zarekomendowałeś w tym roku.  Mam nadzieję, że się sprawdzi. To ta dziewczyna o której mi wspominałeś. Młoda. Ładna. Bardzo zmotywowana. Niedoświadczona na naszym kontynencie, szczególnie tu, na Północy, ale ambitna. Chciałbym, żebyś ją wziął pod swoje skrzydła. Przynajmniej na kilka tras. Pochodzi przecież z Twojego kraju. Znaleźliśmy jej sprzęt, ale nie możemy pozwolić sobie na żadną wpadkę. Wiesz jak to jest. Konkurencja tylko czeka.

– Kiedy się pojawi ?

– Jutro rano. Zapisaliśmy już ją na badania. Ciebie też możemy dopisać, to się poznacie.

– Podczas wspólnego badania  moczu, Bruce ? – roześmiał się Michał- cóż za romantyczna inscenizacja ! Wchodzę w to oczywiście Szefie !

– Ma na imię Melissa. Melissa Bw….a…shtchi..c – zrezygnowany Bruce pchnął kartkę papieru w kierunku Michała.

– Melissa Błaszczyk – Michał przeczytał na głos jej nazwisko

– No właśnie ! A teraz przejdźmy do biznesu. Mam dwa ładunki do Inuvik. Są twoje jeżeli jesteś zainteresowany. Możecie pojechać tam razem, jeżeli nie masz nic przeciwko temu. To może być dobry dla niej sprawdzian, chociaż nie ukrywam, że się trochę obawiam, bo Dempster Highway to nie żarty.

– Ani Alaska Highway, ani Klondike Highway, Bruce. I mamy już przecież zimę. Oczywiście, że pojadę.

– Nie zechcesz się jej wpierw spytać, czy nie miałaby nic przeciwko temu, żeby tam pojechać ?

– Nie muszę. Wiem, że zechce.

– Znasz ją ?!

– Nie znam osobiście, ale przecież wiem kim jest. Nie wymięknie.

– No to załatwione. Nie musicie się zbytnio śpieszyć, bo musimy wysłać samolotem ludzi do rozładunku, a ponieważ nie mamy na razie jak, więc macie prawie tydzień, żeby tam dotrzeć.

– Dobrze. Będę gotowy jutro po południu.

– Powodzenia.

– See ya, Boss !

Michał wyszedł z biura i podszedł z szelmowskim uśmiechem do Jo.

– Dawaj mi te ładunki do Inuvik !

– A co mi za to dasz ?

– Mój największy i z reguły rzadko doceniany skarb. Zostawię cię w spokoju i będziesz miała cudowny dzień.

– Pojedziesz je załadować ?

– That’s a big Negative,  Jo ! Mam jutro intymne spotkanie w klinice, a potem będę zajęty aż do popołudnia. Ty mi je musisz załadować, a ja przywiozę czekoladki i zjemy je razem w milczeniu.

– Dlaczego w milczeniu ?

– Żebyś i drugi dzień mogła zaliczyć do udanych. Moje milczenie Ci to umożliwi ….

Machnęła tylko ręką na pożegnanie.

******

Melissa siedziała już w poczekalni, kiedy wszedł do rejestracji by zgłosić się na badania. Przywitali się krótko i czekając na pielęgniarkę rozmawiali chwilę o niczym. Zachowywała się swobodnie, nie zdradzając żadnych oznak niepokoju, czy podenerwowania. Przyglądał się jej uważnie podczas rozmowy. Była ładną kobietą w okolicach 30-tki. Wysoka, dosyć szczupła, ale nie chuda. Zadbana. Opowiadał jej o firmie, o ładunkach i o certyfikatach, które będzie musiała zrobić zanim pojadą na Lodowe Szlaki. Po chwili wspomniał o wspólnej wyprawie na Północ. Jej oczy zabłysły, ale wydawało mu się, że dostrzegł w nich nie tylko ekscytację, ale i jakby ..niepokój ?

– Obawiasz się ?

– A powinnam ?

– Tak. To trudna trasa więc respekt dla nowego wyzwania to podstawa sukcesu, no ale kto jak kto, Ty przecież coś na ten temat musisz wiedzieć ?

– Nie mniej jednak, jeżeli uważasz, że mogę się nie  sprawdzić, to nie pojadę.

– Dlaczego akurat moje słowo ma dla Ciebie takie znaczenie ?

– Trochę o Tobie słyszałam. Cieszysz się dużym poważaniem wśród kolegów.

– A zatem jedziemy. Poradzisz sobie.

– Skąd taka pewność ?

Nie zdążył odpowiedzieć, gdy drzwi do gabinetu otworzyły się, a  pielęgniarka, która się w nich pojawiła zaprosiła następną osobę w kolejce.

– Ladies first ! – uśmiechnął się Michał wskazując dziewczynie kierunek.

Po badaniach musieli zaliczyć jeszcze mnóstwo innych testów. Ona zdecydowanie więcej niż on, bo …wszystkie.  Michał umówił się z nią, że jeżeli wszystko dobrze pójdzie, to wyjadą najpóźniej następnego dnia w południe i poleciał do mechanika pracować nad truck-iem. Pomimo pomocy chłopaków z warsztatu zeszło mu prawie całą noc na przygotowaniu  obu maszyn do drogi.

Spotkali się ponownie rano na śniadaniu w hotelowej restauracji. Obserwował dyskretnie jej zachowanie-o ile taka dyskrecja mogła być oczywiście możliwa. Miała niewątpliwie opanowaną do perfekcji umiejętność podtrzymywania rozmowy o niczym. Musiała. Była popularną osóbką w świecie truckerskim i nie tylko. ’Small talk’ musiał być jej codzienną rutyną. Michał był bardziej bezpośredni. Mógł sobie na to pozwolić. Był dużo starszy od niej i niewątpliwie w swoim żywiole. Jego zachowanie musiało budzić w niej pewien niepokój i zapewne budziło, co można było nawet zaobserwować, ale widział też, jak bardzo jest ciekawa wszystkiego i ogromnie podekscytowana swoją pierwszą wyprawą na daleką Północ. Jechali bowiem głęboko za Koło Podbiegunowe, aż do rozległej delty Deh Cho River, która tam właśnie, w lodowatych wodach Oceanu Arktycznego, kończyła swój bieg.

– Odwaga ? Ciekawość ? Chęć sprawdzenia się ? – zapytał się o przyczynę jej decyzji.

– Wszystko po trochu. Muszę się śpieszyć. Mam plany.

– Wspominałaś o tym na blogu: ” Kobieta ma niestety mniej czasu niż mężczyzna na realizację swoich marzeń”.

– Rzeczywiście, tak mówiłam. Czyżbyś śledził mnie na Sieci ? – zapytała z uśmiechem.

Odniósł wrażenie, że sprawiło jej to pewną przyjemność, że się nią ….interesował ?

– Trochę. Mogę Ci zadać personalne pytanie ? – zapytał nagle obserwując jednocześnie jej reakcję. Zesztywniała nieco, ale on nie czekał na jej przyzwolenie.

– Powiedz mi, kiedy zdecydujesz się wypieprzać z tego cholernego zawodu ?

Roześmiała się, ale nie odpowiedziała. Dostrzegł jednak pewną ulgę w jej zachowaniu. Powoli przyzwyczajała się do jego swobodnego stylu bycia. Wyczuwał to.

Ich rozmowę przerwał telefon. Jo informowała go, że oba ładunki są już na placu, a wszystkie niezbędne zezwolenia będą gotowe w ciągu godziny.

– It’s a go, Mel ! – powiedział patrząc na nią. – Jedziemy za dwie godziny.

Drgnęła nieco na jego ’Mel’ , ale nie powiedziała ani słowa.

****

Michał pożegnał się z dziewczyną i rzuciwszy okiem na zegarek stwierdził, że podskoczy jeszcze na farmę Rick-a, by zabrać parę zimowych rzeczy. Nie zastał kumpla, ale przywitała go radośnie jego dziewczyna.

– Hej Mike ! Jak miło cię zobaczyć !

– Hi Dee ! Przepraszam, że tak niespodziewanie, ale lecę na Północ i chciałem zabrać mój arktyczny ekwipunek. Nie spodziewałem się zastać Ciebie w domu o tej porze.  Gdzie Rick ?

– Polecieli z Clay-em sprawdzić jakąś naczepę. Będą za jakieś  dwie godziny. Ja też zaraz lecę.

– To się nie z nimi nie zobaczę. Wyruszam za godzinę.

– Nie wyruszasz, tylko wyruszacie. Słyszałam, że masz podopieczną ?

Michał roześmiał się.

– Ach Dee ! I ten Rick ! Już się dowiedział !

– O niczym innym nie mówi ! Śliniący się prosiak ! Kiedy wracacie ?

– Nie wiem. Pewnie zejdzie z dziesięć dni. Kiedy chłopaki wybierają się na Ice Road ?

– Tylko Rick. Za tydzień, jeżeli otworzą sezon przed czasem. Clay pozostaje na trasie do Yellowknife. Powiedział, że za te pieniądze nie będzie narażał sprzętu.

– Wcale mu się nie dziwię. Sporo ludzi nie pojawi się w tym roku.  Adventure Trucking ma ponoć 90% nowych kierowców. To może być rzeź niewiniątek. OK Dee. Muszę lecieć. Trzymaj się ! Wpadnę jeszcze przed wyjazdem.

– Koniecznie z tą dziewczyną, Mike ! Może ją…..

– Dee !!!!

– No co ? Przecież dobrze wiesz, że jestem biseksualna. Dlaczego miałabym sobie ograniczać wybór, do diabła ! Ciebie zresztą też bym przeleciała ! Przyjedźcie oboje. Zabawimy się.

Michał spojrzał rozbawiony na stojącą przed nim kobietę. Przekroczyła już chyba  40-kę. Szczupła, wysportowana z wielkim tęczowym Irokezem na głowie. Nie skrępowana przez żadne socjalne zakazy, czy nakazy, prowokowała go niejednokrotnie swoimi wypowiedziami znając doskonale jego wrażliwą naturę.  Miała hopla na punkcie  ratowania zwierząt. I parzenia herbaty. W jej domu zawsze harcowała spora grupa uratowanych kotów, czy psów.  Lubił ją, ale raziło go jej lekkie podchodzenie do ’tych’ spraw. Ona o tym doskonale oczywiście wiedziała. Michała zastanawiało nieraz, czy rzeczywiście była to jej naturalna skłonność, czy raczej sztuczna poza wymuszona jakimś nieciekawym zdarzeniem z przeszłości. Nie mógł tego rozgryźć. Westchnął.

– Jesteś niemożliwa Dee ! Chyba jednak przyjadę sam. I wypijemy Twoją herbatę i TYLKO herbatę !

– Nie ma sprawy, ale pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć.

– Dzięki !  Pamiętam ! Trzymaj się !

****

Melissa kończyła właśnie  przeprowadzkę do swojego truck-a, gdy pojawił się na placu. Pomógł jej z większymi walizkami i zostawił na chwilę, by odwiedzić Jo. Dziewczyna podała mu papiery, zezwolenia, rejestrację zaznaczając, że załoga poleci na Północ dopiero we wtorek, więc mają czas do środy na dojazd. Dawało im to prawie sześć dni na podróż.

Drzwi od szefa uchyliły się i Bruce poprosił go na chwilę do środka.

– Mamy problem Michał. Nasze ubezpieczenie nie pozwoliło nam na użycie własnych trucków na operacje Ice Road. To znaczy pozwoliło, ale wystawiło taki rachunek, że musieliśmy zrezygnować. Trzeba znaleźć dziewczynie jakiegoś prywatnego pracodawcę.

– Czy ktoś się już pojawił ?

– W tym właśnie sęk, że nie. Mamy w tym roku problem. Sporo osób zrezygnowało ze względu na pieniądze.

– Poszukaj kogoś Bruce. Byłoby to dla niej ogromne rozczarowanie.

– A ty ?

– Co ja ?

– Miałeś przecież kupić nowy sprzęt na wiosnę. Kup teraz. Chyba, że jej nie ufasz.

– Jeżeli bym jej nie ufał, to nie polecałbym jej też innym, Bruce. To fachowiec. Pomyślę o tym.

– Pomyśl. Powodzenia.

Michał opuścił biuro szefa i skierował kroki na plac. Melissa kończyła właśnie zabezpieczanie jednego z ładunków. Wybrała sobie naczepę z koparką. Przyjrzał się jak zamocowała łańcuchy i powędrował do swojej. Tu jednak nie miał co robić. Ed zabezpieczył już jego ładunek i w zasadzie mogli jechać.

– Mel ? Zapomniałem się Ciebie spytać, czy Ty masz jakiś zimowy sprzęt ?

– Coś tam mam, ale nie wiem co masz na myśli ?

– Możesz mi proszę pokazać, co tam takiego masz na wyposażeniu ?

Oglądał jej rzeczy skupiony, by wreszcie powiedzieć :

– Nie za wiele tego. Kurtka się nie nadaje. Jest za delikatna. Mam pomysł. Nie musimy się dzisiaj śpieszyć, więc pojedźmy do sklepu gdzie uzupełnisz braki. Po powrocie nie będziemy mieli już tyle czasu na zakupy , a Ty musisz mieć odpowiednie produkty na Ice Road. Potrzebujesz lepszą kurtkę, buty, rękawice i parę innych drobiazgów. Pojedziemy do sklepu razem, ale ja wpadnę tylko na chwilę, żeby Ci zwrócić uwagę na pewne rzeczy. Potem polecę na basen. To może być moja ostatnia okazja przed sezonem, OK ?

– W porządku, ale wyjeżdżamy dzisiaj ?

– Tak, ale podjedziemy tylko parę godzin. Mamy zatem czas.

– Długo będziesz na basenie ?

– Jakieś 2-3 godziny, a co ? Masz ochotę wpaść ? To tylko pięć minut od sklepu.

– Zobaczę kiedy się wyrobię. Będę musiała przecież trochę poprzymierzać.

******

Michał kończył właśnie drugi kilometr, gdy dostrzegł ją stojącą po przeciwnej stronie basenu. Rozglądała się ciekawie po obiekcie. Machnął ręką. Dostrzegła go i ruszyła w jego kierunku. Przyjrzał się jej uważnie. Gdyby miał jakieś wątpliwości co do własnej oceny, to spojrzenia, które ściągała na siebie potwierdzały raczej jego opinię. Była ładna.

Wskoczyła do basenu i podpłynęła do niego.

-Sorry !  Trochę mi zajęło czasu, ale trudno mi się było zdecydować z butami.

Uśmiechnął się i mruknął:

– Why am I not surprised – po czym dodał – Ja już prawie skończyłem. Pozostał mi kilometr i możemy lecieć. Razem z sauną to jakieś 45 minut.

– Mnie to też wystarczy. Czyli spotykamy się o 19-ej w poczekalni ?

– Yes, Ma’m ! – roześmiał się odbijając się jednocześnie nogami od betonowej barierki .

 – See ya !

******

Czekał na nią przez chwilę w recepcji. Pojawiła się po chwili z mokrymi włosami.

– Możemy lecieć- powiedziała, a  widząc jego spojrzenie dodała: – założę kaptur.

– Nie jesteś głodna ? Może zjemy coś normalnego, bo przez najbliższe dni będzie z tym krucho.

– Możemy. Uwielbiam hinduską kuchnię. Znasz jakąś w okolicy ?

– Nie, ale wiem, że z Tobą nie zginę Miss Net Girl. Znajdź coś proszę w pobliżu, bo dobrze by było jednak wyjechać…..dzisiaj.

Po chwili byli na miejscu. Restauracja była niemalże pusta. Usiedli przy stoliku i przeglądali kartę. Michał westchnął bezradnie.

– Nie mam pojęcia co zamówić. Możesz mi pomóc ?

– Te kurczaki w pikantnym sosie powinny być dobre.

– A zatem niech będą kurczaki. Dziękuję Mel.

Kelnerka przyjęła zamówienie i zniknęła w czeluściach kuchni. Siedzieli przez chwilę w milczeniu obserwując się nawzajem. Michał westchnął i rzekł:

– Powinienem zdaje się coś powiedzieć, bo za chwilę zapadnie całkiem niezręczne milczenie.

Melissa roześmiała się i rzekła rozbawiona:

– Faceci nie mają łatwo, co ? Na was spoczywa obowiązek zagadywania.

– Niestety !  I to jest niesprawiedliwe. Wolałbym czasami pomilczeć, tylko że wtedy wyjdę na gbura. Ty powinnaś być  przecież ciekawa wszystkiego, więc może to Ty zadasz mi jakieś pytanie?

– Oglądałam trasę na mapie. Jak ona wygląda w rzeczywistości ?

– Jak każda północna trasa nie należy do łatwych, bo tutejszy klimat, czyli Natura decyduje często za nas. Pierwsze parę tysięcy kilometrów pojedziemy po Alaska Highway. Czy wiesz, że ten highway to był militarny projekt ?

– Nie, nie wiedziałam.

– Od czasu gdy Amerykanie zakupili od Rosjan Alaskę chodziły im po głowie różne pomysły na połączenie drogowe głównego lądu ze świeżym nabytkiem terytorialnym, ale jak to w polityce bywa. Komu by się chciało wydawać pieniądze na karkołomny, międzynarodowy projekt ?

Nie było woli. Nie mniej jednak  po wybuchu wojny w ’39 roku zdecydowano, że skoro nie będzie drogi, to przynajmniej zbudują,  w kooperacji z Kanadą, która również zaczęła się obawiać o swoje bezpieczeństwo,  szereg wojskowych baz lotniczych do zapewnienia niezbędnej obrony zachodniego wybrzeża. I tak powstała tzw. North Staging Route, z szeregiem baz lotniczych od Edmonton w Albercie, aż do Fairbanks na Alasce.

I nagle wojna zapukała bezpośrednio do USA anihilując amerykańską flotę morską atakiem lotniczym na Pearl Harbour 6 grudnia ’41-go roku. Okrzyk : ” Tora ! Tora !” sprawił, że dostrzeżono wreszcie niedostatki obronne zachodniego wybrzeża Ameryki. Kanada też się nieźle zaniepokoiła nagłym zagrożeniem od strony Japonii. Ale, ale ! Ja tu gadam jak najęty, a może Ciebie to wszystko nudzi ?

– Nie, nie, proszę opowiadaj dalej ! To ciekawe.

– Nie wiem, czy wiesz, że ”Tora” oznacza “Tygrys”, ale nie o ten kryptonim w tym wypadku chodziło. Pamiętaj, że wtedy nie było internetu, telefonu komórkowego etc. Nie do uwierzenia! co ?

– Niemożliwe ! Jak to nie było !? Jak można było prowadzić wojnę w takich warunkach. – Mel uniosła nieznacznie lewą brew do góry patrząc na niego z szelmowskim uśmiechem.

– T-e-l-e-g-r-a-f. Nadawali Morsem. Przeliterowali w skrócie po dwie pierwsze litery wyrażenia ”totsugeki raigek” (to-ra). Znaczyły one tyle co ’piorunujący atak’. Atak z zaskoczenia.

– Nie mniej jednak od tego momentu sprawy potoczyły się szybko. USA musiała jakoś dogadać się z Kanadą. I to na wielu frontach jednocześnie, bo trzeba było się porozumieć w sprawie chociażby cła na importowane towary, możliwości używania lokalnych materiałów, restrykcji imigracyjnych etc. Ameryka miała zbudować drogę i przekazać ją Kanadzie sześć miesięcy po zakończeniu wojny. Kanadyjska część wynosiła prawie 2000 km, amerykańska tylko kilkaset. Rzucono razem około 11 tys. amerykańskich żołnierzy do budowy Alcan, gdyż tak pierwotnie nazywać się miała droga. Interesującą rzeczą był fakt, że trzy odziały wojska, 93, 95 oraz 97 składały się wyłącznie z czarnoskórych żołnierzy, których dowódcy byli….białymi chłopcami.  Prezydent Roosevelt uznał tę inwestycję za absolutnie priorytetową. Odzwierciedlał to budżet przeznaczony na jej budowę. Dwa wyrazy rozjaśniały oblicza budowniczych. Były nimi: No Limit !

Michał przerwał opowiadanie, bo podano danie. Melissa spojrzała na niego i powiedziała:

– Ty chyba lubisz wiedzieć wszystko…..Michael ?

– No co ty ! Nauczyłem się przez noc, by Tobie zaimponować ! – Michał roześmiał się.

Melissa popatrzyła na niego uważnie wahając się jakby przez chwilę, by wreszcie powiedzieć:

– Mam faceta, Michael. Też jest kierowcą.

– Zdziwiłbym się, gdybyś go nie miała, ale dziękuję za …..ostrzeżenie. Długo jesteście razem ?

– Ponad trzy lata.

– Musi być bardzo tolerancyjny. Twoje podróże w męskim świecie muszą powodować zaniepokojenie.

– Jest bardzo zazdrosny – westchnęła Melissa – bardzo.

– Nie dziwię się mu.  Well….Przynajmniej o mnie powinien być spokojny. Mógłbym być Twoim ….

– Ale nie jesteś ! – zdecydowany głos dziewczyny zastopował go w pół zdania – Jest zazdrosny.

– Jeden Michał zazdrosny o ….drugiego ? – powiedział jakby od niechcenia patrząc na nią z uśmiechem.

Spojrzała na niego w osłupieniu.

– Wybacz Mel, ale to raczej proste. Od trzech dni unikałaś jak ognia wypowiedzenia mojego imienia, a kiedy w końcu zdecydowałaś się je wykrztusić, to użyłaś angielskiej wersji. Nie trzeba być geniuszem, by dojść do konkluzji, że Twój chłopak, to mój imiennik, czyż nie?

– To prawda ! – roześmiała się Mel. – to stwarza dodatkowy problem…dla mnie.

 – Dlaczego nie przyjechaliście razem ?

– Nie mógł dostać wizy. Jest starszy ode mnie.

Michał spojrzał uważnie na siedzącą przed nim kobietę. Miał już coś powiedzieć, ale ostatecznie zrezygnował zmieniając nagle temat:

– Dosyć pikantne te kurczaki, ale smaczne !

– Powiedz mi Mel ? Jak długo możesz pociągnąć jazdę  w nocy ?

– Dostosuję się.

– Nie, nie dostosujesz się. Nikt jeszcze nie dostosował się do mnie. To ja będę musiał zmodyfikować swoje przyzwyczajenia. Nie ma potrzeby cierpieć na dwa fronty.

– Jeździłam dużo w nocy. Jestem przyzwyczajona.

– Super, ale w tej podróży nie mamy potrzeby tego robić.  Pojedziemy zatem jakieś cztery godziny do, powiedzmy, pierwszej w nocy i ruszymy ponownie o 8-ej rano. Jedziemy na papierowych logbook-ach, więc ’zmodyfikujemy’ je w razie potrzeby. Odpowiada Ci taki plan ?

– Tak. Dzięki za info. Lubię wiedzieć co i jak, bo mogę się przygotować odpowiednio wcześniej.

– To super. Dziękuję za wspólną kolację.

– Ja również.

Michał dał dyskretnie znać kelnerce, że kończą i po zapłaceniu rachunku ruszyli w kierunku bazy.

2 comments

  1. Rafał cichy

    Nie no urywek o największym skarbie szacun muszę zapamiętać w paru miejscach się przyda.
    Haa taa zmyślone 😈
    Pozdro

    Reply

    1. Rafał cichy

      Hmm co taki krótki ten wstęp 😂

      Reply

Leave a Reply

%d bloggers like this: