Featured Categories

Alex‘s Den

(Czyli w Jaskini Alexa)

– Chodźże Dziku jeden !

– Kris ! Znasz mnie przecież. Idź proszę sam. 

– Nie pójdę. Alex zaprosił nas oboje. Będzie tam też jego młody podopieczny – jak mu tam ? – Mark. Będzie wesoło. Znasz już przecież Alexa. Z nim nigdy nie jest za poważnie. Będziesz mogła wreszcie przeprowadzić swój pierwszy wywiad, bo cały sezon zleciał Cykorze jeden i żadnego nie udało Ci się zrobić ! A tak się napracowałem z chłopakami, żebyś mogła to zrobić bezstresowo. Tylko jeden powiedział, że ma gdzieś Twoje dobre samopoczucie i że nie będzie kooperował. Jeden ! 

– Kto ?! – Iwona nie mogła opanować ciekawości. 

– Masz go przed sobą. 

– Hahahaha ! Mogłam się domyśleć ! No !  Z Tobą to bym się bała przeprowadzić wywiad. Jesteś nieobliczalny i nieprzewidywalny ! 

– Więc zbieraj się i jedziemy ! To zaledwie 5 minut drogi stąd. 

– Widzę, że mi nie darujesz. Daj mi dziesięć minut i będę gotowa.

– Nie zapomnij zabrać kamer. I parę zapasowych baterii. Alex lubi gadać.

– Przyganiał kocioł garnkowi ! Ciekawe który z Was więcej ?

– Hahahaha ! Fair enough ! Obaj należymy do klasy Gawędziarzy – Story Tellers. Czekam na Ciebie na dole.

**********

Wędrowaliśmy nieśpiesznie pod górę. Dom Alexa usytuowany był na  wysokim wzgórzu u podnóża którego stał jego garaż i zbieranina różnych samochodów, niczym na placu dealera używanych samochodów. Pokazałem Iwonie spalony garaż. 

– Alex miał pechowy start w tym sezonie. Spłonął mu garaż razem z jego truckiem. Trudne  początki.

– I co zdążył kupić nowego trucka ?

– Nie wiem, czy to był jego trucka, czy zdecydował się wskoczyć na firmowego. Dowiemy się za chwilę. Popatrz ! Tu stoi jego oryginalny truck. Widać jeszcze napis : ”Trucking for Jesus” . Zrobiłem zdjęcie Iwony na tle tego trucka i poszliśmy dalej.

Pukanie do drzwi nic nie dało. Otworzyłem więc uchylone drzwi i weszliśmy do środka. Pośrodku wielkiego pokoju stał gospodarz, który uśmiechnął się szeroko witając nas radośnie i przedstawił nas młodemu chłopakowi, który jeździł z Alexem prawie cały sezon. Mark był studentem,  idealistą ( któż z nas nim nie jest na początku naszej drogi życiowej ?). Studiował jakieś bzdety, które masowo pojawiły się na uczelniach zachodnich uniwersytetów. Nieprzydatne nikomu kierunki służyły jednemu tylko celowi – produkcji lewicowo zindoktrynowanej młodzieży. Stanowiły one wczesne przygotowanie narybku do pokornej postawy wobec tyranii Państwa jako współczesnego ’Zbawiciela’ ludzkości. Mark był już dobrze zaawansowany produktem progresywnej propagandy, ale był miły, inteligentny i …..gadatliwy.

Z kuchni wychyliła się Emilka, młodsza córka Alexa i Luizy, której w domu akurat nie było. Emilka była ciekawa Iwony, którą znała z Sieci. Znałem Emilię z moich wcześniejszych wizyt u Alka. Jej imię odzwierciedlało historyczne korzenie Alexa ze strony jego mamy, która była kuzynką słynnej Emilii Plater. 

Wzrok Iwony przykuła ściana ze zdjęciami dzieci Alexa, oraz ich pociech. Było ich rzeczywiście sporo, zważywszy, że Alex i Luiza posiadali jedenaścioro dzieci. Alex zauważywszy zainteresowanie Iwony rzekł mrugając do niej okiem: 

– Tak to wygląda jak się uprawia miłość …..bez zabezpieczenia ! ( unprotected sex)

Uśmieliśmy się wszyscy. 

– Iwona! Kręcisz, czy nie ? Bo znowu nic z tego nie wyjdzie i pozostaną Ci niezrealizowane scenariusze różnych filmów. Alex ! Masz coś przeciwko temu, żeby Iwona coś tu nakręciła. 

– Nic, a nic. Niech nakręci pralnię. Zobaczy ile towaru trzeba przerobić w wielodzietnej rodzinie ! 

Alex roześmiał się tak, jak to tylko on potrafi, a ośmielona tym Miss B. wyjęła kamerę i zaczęła nieśmiało kręcić. Kiepsko jej to szło. 

– Dawaj to urządzenie Miss B., bo widzę, że jak ja się za to nie zabiorę, to będziesz miała niezbyt bogaty materiał. 

Iwona z ulgą oddała mi sprzęt i tak stałem się zarówno camera man, jak  i reżyserem  naszej wizyty u słynnego Ice Road truckera, którego książkę ”Road King ” chciałem kiedyś (wspólnie z Iwoną) przetłumaczyć na język polski. Nigdy nam się nie udało zrealizować tego planu. Szkoda. Fajne dzieje ( dosyć brutalne czasami) potomka polskich imigrantów.  Jest tam taka scena, kiedy to Alex opowiada jak to jego ojciec przeklinając po polsku, grozi mu,  że jeżeli pozwoli uciec nieposłusznej krowie na łańcuchu,  to mu dopiero pokaże ! Alex pisze, że wiedział jedno. Pod żadnym pozorem nie mógł pozwolić zbiec tej biednej jałówce ! Polskie przekleństwa jego ojca budziły w nim …respekt.

Podczas naszej  wizyty u Alexa powstało kilka godzin nagrań składających się z  beztroskich dyskusji, śmiechu i żartów. Niestety jest mało prawdopodobne, że materiały te kiedykolwiek ujrzą światło dzienne. Nie są niestety w moich rękach. Szkoda. Pozostają zatem……wspomnienia.

Kris

Leave a Reply

%d bloggers like this: