Featured Categories
Browsing

Stephanie.

Uciekałem pośpiesznie z Yukon starając się nie obudzić ‘starego niedźwiedzia’. Pogoda dopisywała, chociaż prognozy zapowiadały jej zmianę. Zbliżając się do rozjazdu z drogą nr. 37 w okolicach Watson Lake musiałem podjąć decyzję. Jechać bezpieczniejszą trasą dookoła wysokich gór, czy zanurzyć się w samo serce przygody jaką stanowi Stewart-Cassiar Scenic Route. Wybrałem Przygodę. 

Continue Reading “Stephanie.”

“Ojciec” Krzysztof

( czyli jak to spowiednikiem w podkrakowskiej wiosce zostałem…)

– Witaj przewielebny Ojcze Krzysztofie ! Szczęść Boże ! 

– Pochwalony Tadeuszu ! Z czym przychodzisz do mnie Synu mój marnotrawny ! 

– Słyszałem, że spowiednikiem w wiosce podkrakowskiej dzięki ‘dowcipowi’ jakiś nicponi zostałeś ? Wyspowiadać się tedy chciałem, gdyż sumienie okrutne mnie dręczy i spać po nocach nie pozwala. Jeno Ty kary ponoć okrutne za grzechy Ojcze nakładasz, litości nijakiej nie okazując,  więc i strach mój niemały przed sprawiedliwością Twoją się jawi.

Continue Reading ““Ojciec” Krzysztof”

Diamenty Kanady

Zapadał zmierzch. Przy niewielkim stoliku młoda i piękna kobieta w wieczorowej sukni kończyła toaletę. Zerkała co chwila w zwierciadło sprawdzając efekty swojej pracy. Po chwili wstała, poprawiła kreację i po raz ostatni rzuciła okiem w lustro. Uśmiechnęła się zadowolona. Czekała na niego. Ostateczne potwierdzenie znajdzie przecież w Jego oczach.

Continue Reading “Diamenty Kanady”

Kris “The Destroyer”

( czyli Kris “Niszczyciel”)

Niewielka Rest Area była kompletnie pusta. Zaparkowałem Maszynę i zadowolony z wyłączności zaciągnąłem częściowo zasłony. Zdejmując koszulkę dostrzegłem dwa pojazdy policyjne z ich charakterystycznymi niebiesko- czerwonymi światłami, które wjechały nagle z przeciwnych stron na plac. Tknięty złym przeczuciem wciągnąłem T-shirt z powrotem na siebie i odsłoniłem  okna.

Continue Reading “Kris “The Destroyer””

Sonia z Jamcan

( I ta cholerna piosenka…..)

– Kris ! Czy mógłbyś mi pomóc z pracą w mieście. Zabrakło mi kierowców.

Westchnąłem nieznacznie. 

”Czy on zdaje sobie sprawę, że mnie tu nie ma ?”  – zadałem sobie bezgłośnie pytanie. Wyjeździłem swoje 70 godzin jakieś 800 km przed Edmonton i powinienem był  wziąć 36 godzinną pauzę gdzieś tam, w polach Alberty, a ten mi każe jeździć po mieście. Jak mnie złapią to kryminał. Przyjechałem na lewo, żeby nie siedzieć na jakimś zadupiu. Śrubokręt jeszcze dymił.

– Dobrze,  Bob. Pojadę. 

Continue Reading “Sonia z Jamcan”

Starcie

(Czyli Rzecz o Walce Kogutów, Ale Nie Do Końca…..)

– Dwa trucki, kierunek południe, Drybone Hill- zapowiadam nasz niewielki konwój zgodnie z regulaminem Joint Venture.

 No, może nie tak do końca zgodnie z regulaminem. Formalnie rzecz biorąc powinienem podać numer wyspy, ale zwyczajowo akceptowalne są dwa odstępstwa od tej reguły. Jednym z nich jest Charlie Hill (wyspa 25, czyli P. 25), a drugim właśnie Drybone Hill, czyli Portage 32.

Continue Reading “Starcie”